piątek, 29 grudnia 2017

Od Kushiny CD Soushiego "Gasnący Płomień"


Jak zwykle musiałam zasnąć, ostatnio zdarzało mi się to za często, chociaż dużo snu było zdrowe dla organizmu, przynajmniej tak mówią ludzie. Bogowie mogą w sumie chorować? Dobre pytanie. Obudziłam się na polanie, byłam przykryta dobrze znaną mi marynarką. Ten zapach, mój chowaniec postanowił do mnie dołączyć. Miło z jego strony, kiedy tylko uniosłam głowę wyżej ujrzałam go. Leżał obok mnie na plecach, wpatrywał się w niebo jakby to było coś najpiękniejszego na świecie. Wyglądał na dosyć zamyślonego, a że ja lubię czasem zwrócić na siebie uwagę to wyciągnęłam dłoń przed siebie. Już prawie, go miałam. Niestety odwrócił głowę w moim kierunku, nie ma co. Czujny chowaniec. Pogłaskałam go delikatnie po uszach, ciągnąc je tym samym. 
- Witaj Kushino- skinął, pozwalając mi na dalszą zabawę. 
- Hej Soushi, jak tam. Wyspałeś się chociaż trochę?- Uniosłam się do siadu, naciągając marynarkę mężczyzny na ramiona. Tym samym dałam mu też spokój.
- Spałem jak dziecko - skinął. Zaraz przysunął koszyk bliżej nas, otworzył go a moim oczom ukazała się tona jedzenia. 
Kanapki, pod nimi schowane owocem kubki oraz coś do picia. Klasnęłam w dłonie uśmiechając się szeroko. No nie ma co, popołudnie będzie udane. Zaraz zabrałam się za rozpakowywanie rzeczy, przyszykowałam nakrycia, nalałam nam przepysznie pachnącej herbaty. 
- Spisałeś się Soushi- poklepałam go delikatnie po głowie- Za udany dzień!- uniosłam swój kubek, uśmiechając się przy tym szeroko. 
- Za udany dzień, moja pani- zetknął swój z moim 
Niby mały gest, ale jak ciepło zrobiło mi się na sercu. Gdybyśmy tylko mogli pokazać ludziom na ziemi, że tak też można żyć, bez wojen, bez sprzeczek i innych kłamstw. Niestety ale byli ślepi na wszystko. Jako bóstwo pokoju starałam się wypełniać ich prośby. Ogromna ilość, a ja byłam jedna. Miałam również jednego chowańca, dobrze by było gdybym miała drugiego. Pytanie nasuwało się również samo, można było mieć drugiego? Bóg nic o tym nie wspominał, musiałabym sie go zapytać jak najszybciej, czy taka opcja istnieje. 
- Kushino? Hej, Kushina- usłyszałam głos mojego podwładnego. 
- Um.. Mówiłeś coś? Wybacz, musiałam odlecieć. O co chodzi Soushi?
- Chciałem wiedzieć, czy Ci smakuje. Nie ruszyłaś kanapek, tylko wypiłaś herbatę. Wszystko dobrze? Stało się coś?- pochylił się, aby nasze spojrzenia się spotkały. 
- Zastanawiałam się nad swoją pracą Bóstwa - uśmiechnęłam się niewinnie- Moim zadaniem jest sprowadzić pokój na ziemie, czasami sobie zadaje pytanie czy temu podołam. Jest nas teraz dwoje a wierzący są liczeni w milionach, przydałby nam się ktoś do pomocy.. 
- Hmmm- mruknął soushi. 
- Spokojnie, nie zaprzątaj sobie tym głowy! - zapewniłam od razu- Mieliśmy wspólnie spędzić dzień, pomartwię się o to innym razem- wzięłam kanapkę w dłonie. 

< Soushi?>

Bóg Cierpienia- Iwao

Imię: Iwao co z japońskiego oznacza „człowiek z kamienia”
Przezwisko: Iwa albo Kamień
Typ bóstwa: Bóg Cierpienia, bądź bólu jak kto woli, bo przecież to się tak, czy tak łączy
Płeć: Bóg, mężczyzna, chyba nie trzeba tego sprawdzać
Ranga bóstwa: Nowe Bóstwo
Ilość wierzących: 126
Charakter: Imię Iwao mówi samo za siebie, idealnie do niego pasuje, oddaje jego osobowość. Bowiem ten oto Bóg jest całkiem obojętny na ludzkie cierpienie, żale oraz rozterki, ale co się dziwić skoro właśnie on jest ich stwórcą? Mimo tego całego lodu, który okrywa go od zewnątrz i gości też wewnątrz, mężczyzna wcale nie chce taki być, ale nie potrafi inaczej. W jego głowie non stop kłębią się czarne, poplątane myśli, zaciśnięte supły, nijak je rozplątać. Najbardziej potargane są uczucia przyjemności lub radości, jak się już pojawią to są postrzępione, krótkie i nietrwałe. Nie dane jest mu mieć banana na twarzy, uśmiechać się od ucha do ucha, skazany jest na maskę smutku. Z tych powodów wiele myśli, że biedaka pochłonęła anhedonia, po części jest to prawdą, jednak tylko po części. Poza grubą warstwą chłodu oraz obojętności w jego sercu mieści się ciepława iskra litości i jej siostra łagodności. Momentami te dwie, maleńkie gwiazdeczki świecą jaśniej, przez co ratują komuś skórę. Bowiem cierpienie, czy ból często idą w parze ze śmiercią, dużo ludzi nie wytrzymuje psychicznie, bądź fizycznie, kończy ze sobą lub ktoś z nimi. W kontaktach z innymi bóstwami jest raczej cichy, nie lubi mówić, bo wie, że nawet słowami może kogoś niecelowo zranić, a nie chce tego robić co drugiej osobie. Ogólnie bardzo mało mówi, a jego twarz też niczego nie wyraża, jest ciągle taka sama, obojętna, przerażająco lodowata. Kiedy Iwao obdarzy kogoś swoim spojrzeniem, ten od razu poczuje się jak na biegunie, taka przykra prawda. Wbrew pozorom, mimo że Kamień należy do milczków jest odważny i trudno znaleźć rzecz, której się lęka, bardzo ich mało. Nawet jeśli takowa się znajdzie to Iwao nie podkula ogona, nie ucieka, stawia jej czoła, a przynajmniej się stara.
Aparycja:
  • Włosy: Kruczoczarne, proste, średniej grubości oraz długości, przedzielone mniej więcej na środku równym przedziałkiem. Są w dobrym stanie, nawet jeśli ich właściciel się oto nie stara, bo opadają na twarz tak jak chcą i gdzie wiatr zawieje, tam sobie latają.
  • Twarz: W miarę o delikatnych rysach. Nieskażona żadną blizną, jak i całe ciało. Blada jak ściana skóra. Oczy dość duże, szare, sprawiające wrażenie pustych, nieskoncentrowanych, ozdobione długimi, jak na mężczyznę rzęsami. Nos jest przeciętnej wielkości, dość szpiczasty, zarazem charakterystyczny. Usta raczej stosunkowo wąskie, o wyjątkowo jasnym odcieniu, miejscami również sine. 
  • Postura: Iwao ciągle chodzi prosty niczym linijka, co dodatkowo podkreśla jego sto osiemdziesiąt osiem centymetrów, z których wydaje się dumny. Ma szerokie ramiona, płaski, w jakiś sposób umięśniony brzuch, proste, szczupłe nogi, ogólnie cały jest smukły, wręcz chudy. 
  • Inne: Od zawsze na karku miał jasne znamię w kształcie przypominającym skorpiona. Znak jest znikąd, raczej naturalny i mniej więcej wielkości dłoni 
Głos: Andy Black
Chowaniec: Niestety nie posiada, ale chętnie jakiegoś przygarnie
Relacje:
  • Przyjaciele: Ze względu na swój charakter i talent, nie znalazł nikogo, kto z nim wytrzyma 
  • Wrogowie: Na pewno paru się znajdzie
  • Druga połówka: Żałość, tylko ona go rozumie
Ciekawostki:
  • Jego ulubiony żywioł to woda
  • Ma talent do jazdy na łyżwach, szermierki oraz strzelania z broni palnej, jak i z łuku 
  • Nie przepada za różami, bo uważa, że są pospolite, toleruje jedynie białe lub żółte. Poza tym lubi goździki 
  • Nie znosi kiedy ktoś ciągle się uśmiecha lub śmieje, bo po prostu strasznie go boli, że on tak nie może, a nawet jeśli to tylko na krótką chwilę 
Operator: Cocinka

Podliczenie bóstw- 29.12.2017

Mekura-no-kami- 100 Wierzących
Asami- 500 Wierzących *
Kushina- 100 Wierzących
Isambard- 200 Wierzących
Kagehira- 100 Wierzących
Hanako- 100 Wierzących
Maladie- 100 Wierzących
Reiko- 100 Wierzących
Haku- 200 Wierzących

@Edit 1

* Asami awansuje, jest teraz początkującym bóstwem

- Adminka Bloga

Isambard CD Asami „Jackpot”

Naprawdę miło się z nią rozmawiało. Jej urok osobisty i iście… wiosenna uroda nie zakłócały specjalnie pracy mojego umysłu, jak pewnie niezamierzenie robiły to z innymi przedstawicielami płci przeciwnej. Jej maniery były bez zarzutów, ale starałem się od tego mentalnie odgradzać, tłumacząc sobie tak szybko zdobytą sympatię do jej osoby faktem, iż była ucieleśnieniem silnego uczucia, które łączyło dwie istoty. Oczywiście, mógłbym tutaj zapraszać każdego na winko i pogaduchy, ale priorytetem było uzyskanie jak największej ilości informacji o bogach. Niestety, trafiła mi się również nowicjuszka, co krzyżowało moje plany na samym starcie.
-Mam nadzieję, że nie wadzi pani moja ciekawość… Pragnąłbym jeszcze wiedzieć, kogo jeszcze mogę tutaj spotkać, inaczej, na co się uszykować? – i tak sprawdzę to sam, pozostając w kręgu podejrzeń i czujności – i tak, może pani ją pogłaskać, torturą by było zabronienie tego –  spojrzałem na nią trochę cieplej, następnie wzrokiem pokazałem Fortunie, gdzie ma usiąść i po chwili była na sofce tuż obok Asami, łaknąca drapania i głaskania niczym małe kociątko.
Mój gość opróżnił kieliszek i nie zdawało mi się, rozluźniła się. Podświadomie wiedziałem, że trunki sączy się powoli, a miałem wrażenie, że ona zrobiła to prawie duszkiem. Ale jej wybór, jest wolno istniejącym tworem. Ale jeśli się upiję, to po prostu jej pozwolę spać tutaj na sofie i nie będę jej tykać. Jeszcze ktoś powie, że upijam i molestuję boginie. Draka by była i to straszna, a nie zamierzam szargać sobie reputacji na samym początku. 
-Oj, mój drogi, Bogów jest tu wielu i nie zliczysz ich. Uwierz mi! -powiedziała, uroczo się uśmiechając, posuwając dłoń ku grzbietowi stworzenia- jest przeurocza. Skąd pan ją wytrzasnął, takie małe cudo! -szepnęła, coraz bardziej zatapiając się w futro stworzenia. Wyglądała na zachwyconą moją zgodą…
Pewnie Fortunę bardziej polubią ode mnie, te „nieprzemierzone zastępy niezliczonych bóstw”… Będzie co najmniej ciekawie.
- Zanim ten dziwny osobnik zniknął, poprosiłem o tygrysa do towarzystwa. Bałem się, że będę skazany na samotność lub coś podobnego, więc pragnąłem się zabezpieczyć. Na razie tego zuchwałego postępku nie żałuję – uśmiechnąłem się sam do siebie. Na samą myśl o takiej wielkiej przytulance w nocy zrobiło mi się raźniej – mamy w ogóle jakieś zebrania i wspólne cele? Czy każdy egzystuje jak chce? I czy nalać pani wina? – uniosłem butelkę do góry.
-Podobno jakieś spotkania się odbywają, ale... Nie byłam jeszcze na żadnym z nich-rzekła z uśmiechem, kiedy podniosłem butelkę, ta widocznie się zawahała – n-niech będzie...-szepnęła niepewnie. Nie dziwię się zresztą, rozumiałem, że nie chciała zrobić z siebie pośmiewiska.
- Naleję pani tylko trochę, ze względu na pani głowę. Mam wrażenie, że pani sama ma pewne obawy, co do swojej wytrzymałości na alkohol – nalałem jej tylko pół kieliszka, sobie zapełniając cały. Wino, pomimo iż nie było najmocniejsze, mogło dać komuś jej pokroju kopa. Rozmawialiśmy o niezbyt ważnych rzeczach przez maksymalnie pół godziny. Zaczęło się dziać źle i to bardzo, bo Asami po trzecim kieliszku chwyciła butelkę i dokończyła sama. Ojojojooooj... Isambard, upiłeś ją!
Sam czułem jedynie przyjemne mrowienie z tyłu głowy i ogólne rozweselenie, ale mogłem ustać na nogach, podświadomie wiedząc, że mi to przejdzie. Ale co ona wyczyniała... z zarumienionymi jak najdorodniejsze truskawki policzkami, z początku przysunęła się do mnie. Swoimi jedwabistymi łapkami przejechała po całym moim ramieniu. Uśmiechała się jak taki mniej niewinny aniołek. Kiedy jej dłoń znalazła się przy moim karku, delikatnie przejechała po nim palcami. Jej noga po chwili była na moich kolanach, potem lekko za nimi, a na końcu... Sama zasiadła wygodnie na mych nogach. Uśmiechała się nadal do mnie, pokazując dołeczki w czerwonych jak to wino co piliśmy policzkach. Jest źle. Znaczy miło i w ogóle, ale jaki ja byłem głupi, żeby pozwolić bogince miłości popuścić kompletnie cugle. Powinienem przewidzieć, że zrobi się z niej panienka o dosyć wyraźnych zamiarach. Zaczął zżerać mnie od środka stres, tak jak wygłodniałe korniki chrupią spróchniały mebel. Fortuna przekrzywiła głowę w geście niezrozumienia na moje nieme wołanie o pomoc. Nie umiałem postępować z kobietami w TAKICH sytuacjach.
- Pani Asami...stało się coś...? – wydukałem dość niepewnie. Cała błogość poszła się...znaczy udała się daleko w las, tak jak moja pewność siebie – jest pani cała czerwona...może już starczy alkoholu na dziś – próbowałem odwieść ją od tematu łaszenia się do mnie, ale chyba słyszała tylko to, co jej się podobało. Przysunęła się jeszcze bliżej, mierzwiąc moją złotą czuprynę. Potem jej palce z powrotem powędrowały na mój kark, a jej twarzyczka zbliżyła się do mojej. Miałem wrażenie, że po moich przezroczystych plecach spływa strużka zimnego potu. Jednak mnie nie pocałowała. Ugh. Może i lepiej, ale i tak umierałem w środku ze stresu. Może...może jednak miała jakieś hamulce związane z jej profesją...nie wiem, na przykład sama nie mogła kochać, albo SIĘ KOCHAĆ...ale w to wątpię. Musiała dzisiaj założyć sukienkę? Czuję się coraz bardziej pod presją. Położyłem niepewnie dłonie na jej ramionach, próbując zebrać się w sobie i coś powiedzieć.
-Nie sądzę, aby był to dobry pomysł...- wzrokiem próbowałem uciec gdziekolwiek, byleby nie spojrzeć w jej oczy. Miałem wrażenie, że to zapali kontrolkę „można całować" w jej upitej główce i będzie już źle, bo nie potrafię być asertywny, nie przebierając w słowach, jestem pizdą w takich sytuacjach. Pani Asami widocznie nadal była w  transie. Jej łapki ponownie wpiły się w moje włosy, a jej twarz zbliżyła się jeszcze bardziej do mojej.  Błękitne oczęta lekko się przymrużyły, ale nadal łączyły się one z moim spojrzeniem. Po chwili jej oczy się zamknęły, a wargi przybliżyły się do moich.
Pocałowała mnie pierwszy raz nad wyraz delikatnie, za kolejnym wpiła się w moje usta. Cała była taka... jedwabista. To złe określenie na kobietę, ale...inaczej nie można było tego ująć. Czułem posmak wina z jej ust. Przymknąłem oczy, starając się nie stracić kontroli. Dopóki nie zacznie ruszać biodrami będzie dobrze? Tak? W mojej głowie kłębiło się zdecydowanie za dużo myśli. Diabełek z tyłu podpowiadał, aby dać się ponieść. Jestem bogiem w końcu... ale nie! Godność! Zachowaj godność, idioto! Jeśli będziesz chciał, to zaprowadzisz kogoś do łóżka bez potrzeby upijania. Najgorsze było to, że nie chciała przestać mnie obcałowywać. Nieważne jakbym się nie opierał, znajdywała na to sposób. Ręką poluzowała mi krawat. Każdy jej ruch był tak cholernie płynny, jakby była w pełni świadoma i robiła to po raz setny. Jej ustka nadal spokojnie obcałowywały moje wargi. Tak delikatna... Mocniej przysunęła się do mnie, że jej uda dotknęły moich boków. Dłonie blondynki pokierowały się ku kamizelce, którą rozpięła dość szybko.
-Asami, cholera, nie możemy – prawie że warknąłem. Muszę ratować własną godność – co ja im potem powiem? Przeleciałem waszą znajomą,sorki, sama wskoczyła mi na kolana?
CZY ONA JEST GŁUCHA CZY JA MÓWIĘ W INNYM JĘZYKU. Chciałem się zacząć motać jak dzikie zwierzę, ale nie miałem do tego mocy. W akcie desperacji kopnąłem stół, aby odwrócić jej uwagę od mojej osoby, ale przyssała się jak pijawka i nie zamierzała zejść. A każda turbulencja sprawiała, że gniotła moje genitalia w coraz brutalniejszy sposób. Znaczy, nie bolesny, tylko ten drugi. Muszę się ogarnąć. Ale jak. Jak kurna. Fortuna poszła spać. Jak się wydrę, to jeszcze tu ktoś wejdzie. A nie chcę kompromitacji. Żesz ci się kurna Isambard zachciało babsko do domu zaprowadzać...
<Asami. Chyba nie trzeba tłumaczyć xD>

Od Loyda CD Asami "Amor caecus est"


Mężczyzna zaczerwienił się, jak zawsze w takich sytuacjach i odsunął dziewczynę od siebie. Kompletnie się nie spodziewał takiego wybuchu w tym momencie.
- Zgadza się, lepiej będzie, jak wrócimy - potwierdził mężczyzna, prowadząc boginię aleją parkową. - Lepiej by też było, gdybyś nie chodziła ze mną polować na Akumy, tak teraz myślę. Mężczyzna staje się bardziej pochopny, gdy patrzy na niego kobieta. Sama zresztą widziałaś.
- Nie słyszałeś, co przed chwilą do ciebie mówiłam? - Asami zatrzymała się gwałtownie, zmuszając Chowańca do tego samego. Jej mina była zdecydowana i naburmuszona.
- Pani... - zaczął Loyd, jednak dziewczyna zareagowała jeszcze gwałtowniej, niż zwykła to robić dotąd.
- Nie jestem żadną "panią"! Mówiłam ci już kilka razy, byś tak do mnie nie mówił! - jej stan był bardzo rozchwiany.
- Pani. - Chowaniec był stanowczy. - Bo jesteś moją panią, nie zapominaj o tym. Nie jestem tak silny, za jakiego mnie uważasz i jeśli na prawdę pragniesz uwolnić świat od Akum znacznie efektywniejszym będzie posyłanie mnie samego na ziemie, bym polował na wybrane przez ciebie bestie i zabijał. Możesz mnie posyłać niczym oszczep, po wytropieniu demona z bezpiecznego miejsca, z góry.

(Asami? Nie przekonasz normalnie Loyda. Możesz mu co najwyżej rozkazać, powołując się na swoją pozycję :3)

czwartek, 28 grudnia 2017

Boska broń- Kaede

Imię: Kaede - Znaczy dosłownie “Klon”
Nazwisko: Yamakazi
Przezwisko: Kede
Płeć: Mężczyzna
Ranga chowańca: Nowicjusz
Punkty doświadczenia: 375
Broń: Na razie brak
Charakter: Powiedzieć, że Kede jest poczciwy, byłoby wielkim niedopowiedzeniem. Nienawidzi kłamstwa ani obłudy. Kocha pomagać innym i największą dla niego torturą jest patrzenie na ból innych. Nie jest taki znowu bez wad. Jest dość płaczliwy, ale odważny. Jednak najgorszą jego wada jest łatwowierność. Możesz mu wcisnąć byle kit, a on w to uwierzy całym sercem. Nie przyjmuje do wiadomości, że ktoś może go oszukać. Tak więc jak posądziliście go jak słabeusza trzeba stanąć trochę jeszcze w jego obronie. Chłopak ma niezwykłe szczęście do pakowania się i wychodzenia z kłopotów. No może z tym wychodzeniem to nie do końca. No bo przeciez jednak umarł, ale zazwyczaj wychodził z takich przygód cało.
Aparycja:
  • Włosy: białe
  • Twarz: Dość jasna i drobna. Lekko dziecięca, ale nie do końca
  • Postura: Jest bardzo drobny
  • Inne: Ma czerwone jak krew oczy. Wcześniej były błękitne, ale po śmierci przybrały taki właśnie kolor
GłosAdam Lambert
Bóstwo: Kiyuki albo Kushina. Fajnie też było by służyć Reiko
Relacje:
  • Przyjaciele: Nie dawno umarł więc nie zawiązał jeszcze, żadnych głębszych relacji
  • Wrogowie: Miał jednego wroga, który poniekąd spowodował jego śmierć. Nazywał się Gorou Kanabashi
  • Druga połówka: Na ziemi była taka jedna, w której się podkochiwał, ale ona nadal żyje
Ciekawostki:
  • Po śmierci jego tęczówki zmieniły kolor z błękitu w krwistą czerwień
  • Zmarł ponieważ Gorou popchnął dziewczynę na jezdnię, a Kede odepchnął ją i sam zginął pod kołami tira
    Operator:  Anonimowy

    Bogini Szczęścia- May

    Imię: May
    Przezwisko: May
    Typ bóstwa: Bogini Szczęścia
    Płeć: Bogini
    Ranga bóstwa: Początkujące bóstwo
    Ilość wierzących: 666
    Charakter: Dziewczyna jak, większość osób jest miłym i całkiem przyjacielskim stworzeniem, więc jak chcesz to możesz spróbować ją pogłaskać po głowie i zrujnować jej fryzurę, za co pewnie zdobędziesz od niej burę. May jest towarzyska i wiecznie uśmiechnięta, lubi rozmawiać dobrze się bawić. Zazwyczaj jest wygadana i spokojna, ciężko ją czymś zdenerwować. Często gada co ślina jej na język przyniesie lecz stara się nad tym pracować. Co chwilę do jej głowy wpadają nowe i ciekawe pomysły, których nie omieszka czasami spełnić wykonać. Lubi zajmować się swoją świątynia by panował w niej lad i porządek, w końcu to miejsce w którym spędza większość swojego czasu. Nie brakuje więc w niej kwiatów, ładnie posianej trawy i drzew. W związku z tym że jej obecność sprzyja szczęściu w jej świątynni schronienie znajdują zagubione i chore zwierzęta i tak kilka z nich zostało z nią na nieco dłużej, a ona sama bardzo lubi ich towarzystwo oraz psoty. Nie lubi nudy, nie przepada za nią, a kiedy łapie ją choroba lub zły humor lubi zaszyć się pod ciepłym kocem i zjeść coś ciepłego i dobrego. Jak każda kobieta lubi ładne zapachy, kwiaty czy też przybrać na siebie ładniejszą sukienkę niż jedynie biegać w poszarpanych łachmanach . Nie przepada zaś za tymi którzy marnują jej czas i kłamią, wtedy takim ludziom nie pomaga no i szczęście nie będzie im sprzyjać, a wręcz będzie odwrotnie.
    Aparycja:
    • Włosy: Długie, białe sięgające długością za talię z lekkimi liliowymi refleksami odbijającymi się w świetle słonecznym, lekko kręcone z przodu, z grzywką przykrywającą jej całe czoło
    • Twarz: Jej kształt buzi przypomina swoim kształtem serce. Dziewczyna posiada szerokie czoło zazwyczaj przykryte, równie ściętą grzywką oraz małą, lekko szpiczastą brodę. May jest również właścicielką pary szaro-niebieskich oczu, delikatnej, lekko pergaminowej cery z wyraźnymi, zdrowymi rumieńcami.
    • Postura: Dziewczyna jest średniego wzrostu. Nie należy do grona tych wychudzonych ale posiada trochę zdrowego ciałka. Można więc ja bez trudu zakwalifikować do grona ludzi szczupłych.
    • Inne: W jej ubiorze często można znaleźć dodatki z motywem kwiatowym, a swoje długie i piękne włosy przy pracy splata najczęściej w warkocz, którego upina w koka by włosy jej nie przeszkadzały w codziennych czynnościach
    Głos: Ailee
    Chowaniec: Nie posiada takowego
    Relacje:
    • Przyjaciele: Posiada kilku bliższych przyjaciół, a o wiele więcej tych dalszych i mniej znaczących
    • Wrogowie: Pewnie znajdzie się kilku chociaż najlepiej by ich nie było i by nikt nie zachodził jej za skórę
    • Druga połówka: Nie poznała jeszcze nikogo o kim mogła by tak powiedzieć
    Ciekawostki: -
    Operator: May | minitenshi@gmail.com