poniedziałek, 28 stycznia 2019

Chowaniec Youkai - Hirato


Imię: Hirato
Przezwisko: Hira.
Płeć: Mężczyzna.
Rasa: Youkai ( Onryō )
Moc: Iluzja. Chyba nie trzeba tłumaczyć, na czym to dokładnie polega? Pokazuje zakłamaną rzeczywistość, komu zechce.
Ilość PD: 0 ( Nowicjusz )
Energiczny i optymistyczny, tak można by go krótko opisać. Nie przeszkadza mu samotność ani towarzystwo. Można powiedzieć, że stoi w złotym środku. Jednakże to nie prawda. Tak wygląda to z zewnątrz. Naprawdę jest inny. Zaborczy i wybuchowy, chłopak co prawda zamknięty na nowe, bliższe znajomości, ale należy do istot obsesyjnych. Jak zacznie mu zależeć, potrafi posunąć się do wszystkiego, do stalkingu, do porwania czy prześladowania. Naprawdę do wszystkiego. Ma trudny charakter, jest osobą, która lubi stawiać na swoim, nie toleruje braku obowiązkowości. Zawsze sumiennie wypełnia powierzone mu zadania i złożone obietnice. Jest nie tylko zaborczy, ale i bardzo opiekuńczy, a także dobry dla bliskich. Nie pozwoli również skrzywdzić kogoś niewinnego. Kieruje się przekonaniem, że każdemu trzeba odpłacać się tym samym, co się od niego dostaje, zarówno wszystkim, co dobre, jak i złe. Hirato należy do grona osób, które zawsze walczą o swoje zdanie, aczkolwiek w umiejętny sposób. Nie przepada za okresem, w którym nie ma się kim zająć bądź zaopiekować. Po prostu lubi mieć kogoś, kogo może poniańczyć, nieważne jak by to nie brzmiało.
Włosy: Ciemne, sięgające do ramion, lśniące i miękkie w dotyku. Rozpuszczone i lekko roztrzepane.
Twarz: Przystojna i podłużna. Gładka, lekko opalona skóra, oczy koloru stalowego, przeszywające i kiedy trzeba mrożące krew w żyłach, albo rozpuszczające serca. Lekko zadarty nos, pełne i miękkie usta zawsze wygięte w grymasie uśmiechu. Białe proste zęby.
Postura: Mężczyzna w sumie wysoki. Mierzy metr dziewięćdziesiąt centymetrów wzrostu, nosi buty na lekkim obcasie, co dodaje mu z dwa centymetry. Postawny i wysportowany, z widocznie zarysowanymi mięśniami klatki piersiowej i brzucha. Mimo tego szczupły, posiadający duże dłonie.
Inne: Chodzi ubrany na czarno, ewentualnie z detalami czerwieni bądź złota. Obowiązkowa jest w jego stroju koszula, ubiera się elegancko i jednocześnie wygodnie. Nie wyjdzie również bez swojego cylindra i czarnego, długiego płaszcza.
Głos: Głęboki i przyjazny.
Bóstwo: Brak.
Przyjaciele: Najlepszych i najbliższych nie posiada, jacyś by się znaleźli, którzy zasługują na owe miano.
Wrogowie: Zawsze się kilka osób znajdzie, które życzą mu śmierci.
Druga połówka: Można powiedzieć, że biseksualny. Miał doświadczenia zarówno w związku z kobietą, jak i mężczyzną, ale nie jest w stanie powiedzieć, że któryś związek mu nie odpowiadał.
►Potrafi dużo spać.
►Uwielbia czarną kawę.
Operator: howrse: PetParty (jestem raz dziennie). | mail: li-sensei@protonmail.com (również raz dziennie, czasami dwa). | discord: đəathx0#8024 (najlepiej pisać tutaj, jeśli ma się do mnie jakąś sprawę, często bywam).

niedziela, 27 stycznia 2019

Od Desideriusa "W poszukiwaniu szczęścia"

Wyszedłem na spacer, opuściłem świątynie, gdy słońce górowało nad naszym światem. Odziany w swój codzienny żółto-czarny strój, poprawiłem kapelutek na głowie i wszedłem na chodnik. Dzień był wyjątkowo cichy, patrząc na naturę i youkai. Brak wiatru, słońce odbijało się od białego puchu, co raziło w oczy, dlatego szedłem z lekka przymrużonymi oczami, ptaki i jakiekolwiek inne zimowe zwierzęta milczały, jakby wszystko, co żyło, poleciało w ciepłe kraje. Droga była pusta, spotkałem zaledwie cztery czy sześć osób, których niestety nie znałem. Niestety, bo miałem dobry humor i miałem ochotę z kimś porozmawiać, a jak na razie musiałem wyminąć niską blondynkę, wysokich młodzieńców i starszą parę. Schowałem dłonie do kieszeni, a gdyby tak wybrać się na ziemię? Do ludzi? Poobserwować ich, sprawdzić, czy wszystko gra i nie atakuje ich żadna Akuma? Może pod wieczór... w tej chwili miałem ochotę tylko na Kami no Jigen i naturę tego świata. W tym celu opuściłem zabudowany teren, wkraczając na leśną dróżkę. Przeszedłem nią jakieś pół kilometra, a następnie skręciłem w bok. Szedłem prosto, aż dotarłem do jakiejś niewielkiej polany, okrążonej przez wielkie drzewa. Wyciągnąłem ręce ku górze, zadarłem głowę do góry i odchyliłem się do tyłu, opadając na miękki biały puch. Zamknąłem oczy, rozkoszując się tą chwilą. Lepiej by mi się leżało na polu zboża, niż na zimnej powierzchni, która zaczynała szczypać w plecy, ale niestety rolnicy o tej porze na polu nic nie zasieją. Nie mogłem doczekać się roztopów, lata... i tego pięknego złotego kolorku, rozciągającego się przez parę hektarów. Gdy zacząłem czuć zimno na całym ciele, szybko wstałem i wyciągnąłem z kieszeni długopis. Aktywowałem broń, która powinna mi służyć do walki, ale nie można było ukryć, że mogłem się nią także bawić. Wsadziłem ją w śnieg, podrzuciłem go do góry i gdy spadał, uderzyłem drugą stroną kosy. Kula śnieżna uderzyła o drzewo i tam została. Zacząłem powtarzać czynność, coraz szybciej i szybciej, aż usłyszałem czyjś krzyk. Natychmiast przestałem się bawić i spostrzegłem, że śnieżne kulki nie uderzały już o pień, ale przesuwały się stopniowo w bok, koniec końców lądując parę metrów dalej, gdzieś między drzewa. Ruszyłem w tamtym kierunku, gotowy kogoś zaatakować, jednak gdy dotarłem do miejsca krzyku, okazało się, że to jakaś osóbka, która dostała śniegiem w twarz. Zamiast ją przeprosić czy coś podobnego, wybuchnąłem śniegiem.

<Ktosiu? c;>

ilość słów: 375

środa, 23 stycznia 2019

Od Kagehiry CD Shinaru "Zazdrość jest ślepa"


Shinaru... Czy ty przestajesz mnie kochać? Tak się przecież staram, tak bardzo chcę, abyś był szczęśliwy, mój kochany, mój najukochańszy. Dlaczego mnie nie rozumiesz? Dlaczego nie chcesz mnie rozumieć? Czy każde pytanie, jakie zadam będzie sprawiało mi tak ogromny ból...? Nagle poczułem jak igła przebija moje serce ponownie. Jak wsuwa w nie nowe, splugawione i okropne nicie. Po moich policzkach popłynęło jeszcze więcej łez. Krwistych łez. Oh, Shinaru, mój ukochany... Dlaczego... Dlaczego...
- Shin-chan... Nie kochasz już mnie...? Nie chcesz mnie...? Jestem do niczego, prawda...? Shin-chan... Kochanie, Shin-chan... Kochaj mnie, Shin-chan... Nie zostawiaj mnie, Shin... - szeptałem, mając wzrok ulokowany w jego twarzy.
- Kage.... uspokój się proszę - złapał mnie ostrożnie zdrową ręką za ramię. - .. proszę... nadal jesteś moim jedynym bóstwem i ukochaną osobą... ale trzeba niestety coś zmienić... tak nie może być. Nie widzisz co się z tobą dzieje? To boli bardziej niż te rany....
- Co ciebie boli... Shin... Dzieje ci się krzywda... Mój ukochany. Cóż takiego się dzieje. Przecież jest wszystko dobrze... Przecież jestem tutaj. Jesteśmy połączeni... Na zawsze, na wieki, na wieczność wieczności. - powiedziałem cicho, po czym zbliżyłem do niego swoją twarz. - Pragnę ciebie... Mój ukochany. Czy ty też mnie tak kochasz...? - zapytałem, uśmiechając się delikatnie. 
Patrzył na mnie przez chwilę a następnie cicho westchnął. Co się dzieje, mój malutki? Co się dzieje, Shin-chan?
- Niczego nie rozumiesz Kage... - dla pewności, że nic nie powie położył mi palec do ust - Musimy przystopować. Nie chciałem ci tego mówić, gdyż wiedziałem, że cię zranię ... widocznie to był błąd , bo jest jeszcze gorzej...
Patrzyłem na niego. Złapałem po chwili jego ramiona, otwierając szeroko oczy. Szarpnąłem go mocno, wrzeszcząc z bólu i cierpienia w sercu.
- Dlaczego mnie nie kochasz?! Dlaczego mnie ciągle odrzucasz?! Dlaczego nie dajesz mi zaznać uczucia! Kłamliwy! Wyruchałeś mnie i zostawiłeś! Pocałowałeś mnie, a potem mentalnie spoliczkowałeś! Ufałem ci! Dlaczego nie chcesz mnie kochać! - wrzasnąłem, a po chwili spojrzałem na niego.
C-Co się ze mną dzieje... C-Co tutaj się dzieje. Odsunąłem się od Shinaru i upadłem na pupę, cofając się. Spojrzałem na własne dłonie, a na nie skapnęły moje łzy. Krwawe łzy. Zacząłem drżeć w panice, dlaczego tak zaślepiłem się uczuciem.
- S-Shin... B-Boję się... - powiedziałem cichutko, patrząc na niego cały zapłakany.
Blondyn wyglądał na sparaliżowanego... Czemu tak patrzysz... Czemu nie podchodzisz...? Czemu nie próbujesz mnie pocieszyć? Czemu, czemu wyglądasz na takiego, jakby to była prawda... Spuścił wzrok na swoje ręce, nie odezwał się do mnie... Nie chce mnie...
- Wybacz Kage.... nie wiem jak cię wyplątać z tego bagna... spóźniłem się z ratunkiem....
- S-Shin... S-Shin-chan... - szepnąłem, po czym przełknąłem ślinę.
Spuściłem nisko głowę, aby po chwili cicho zacząć się podśmiewywać. Chichot jednak zmienił się w psychopatyczny rechot. Odchyliłem głowę do tyłu, ciągle głośno się śmiejąc. Spojrzałem na Shinaru. Zakryłem twarz tak, aby dłonie jedyne co odkrywały to moje dwukolorowe oczy.
- Oh... Więc... Teraz jestem sam... Cóż... Czyli jednak... Moja moc. Moje przeznaczenie. Nie jest prawdziwe. Nikt mnie nie chce. Skoro... Nie mam przeznaczenia, chyba nie ma celu, abym... Dalej żył... Co myślisz, Shin-chan? Myślisz, że taka dziwka jak ja powinna umrzeć w jaki sposób? Strzał w głowę? A może... Powieszenie...? - powiedziałem.
- Miło ze wyciągasz zbyt pochopne wnioski Kage... I ze pokazujesz właśnie jaki jesteś.... - drgnął, nie umknęło mi to. - Nie zerwałem ani z tobą ani paktu który nas łączy... Nie chce tego... Ale tu już się zaczyna robić strasznie, nie sądzisz?
Shinaru się mnie boi... Nie. Nie. Nie. Nie, nie, nie, nie, nie! To nie o to chodziło! Dlaczego tak nagle się stało! Nie chciałem tego.
- S-Shin-chan... B-Boję się... S-Shin-chan... To nie o to chodziło... N-Nie zostawiaj mnie... N-Nie opuszczaj mnie... N-Niech kolejne, plugawe nici nie wbijają się w moje serce... - szepnąłem, po czym moje krwawe łzy zmieniły się znowu w normalne. - D-Dlaczego mnie odrzucałeś... Dlaczego kazałeś mi płakać po tym, jak wychodziłeś... S-Shin-chan... Kocham cię... Dlaczego więc mnie opuszczasz... Dlaczego ciągle się odsuwasz... Przecież jako para, powinniśmy być bliżej, a nie dalej... Nie zniosę twojej straty... - powiedziałem, zaczynając rzewnie płakać.
Przez umysł przemknęły mi nasze wspólne chwile. Dlaczego tego już nie ma...
"Przecież Shinaru... Jesteśmy sobie przeznaczeni... Kocham cię i wiem, że tak musi być. Nie odrzucaj mnie... To tak bardzo boli..."

<Shin-chan? ;-;>
Ilość słów: 704

wtorek, 22 stycznia 2019

Od Asami do Hibikiego "Dzienniki z życia ziemskiego"


Kiedy opuściłam łazienkę, z uśmiechem zabrałam się za robienie obiadu dla młodego chłopca. Oczywiście, Hibikiemu też. Sama nie miałam zamiaru jeść. Przez ten czas, kiedy Hibiki pomagał dziecku, zeszłam do hotelowego sklepu, aby kupić co trzeba... Nie było mnie stać na tyle składników, aby udało się wykonać więcej porcji. Oszukam moja broń... W dobrym celu. Westchnęłam, nagrzewając garnuszek na polowym palniku. Widać było, że to niezbyt prestiżowy hotel. Wszystko było kupione tak, aby mieć jak najwięcej za jak najmniej. Mimo to, nie czułam się z tym źle. Najważniejszy był chłopiec, aby mógł się umyć, zjeść, zaznać ciepła... To on był najważniejszy. Obróciłam się, widząc Hibikiego. Uśmiechnęłam się z lekkim bólem w sercu, w końcu... Ciągle myślałam, co zrobimy z malcem...
- Jak się czuje Kishicchi? - zapytałam, patrząc w oczy mężczyźnie.
- Jest dobrze. Myje się, ma mnie potem zawołać. - powiedział, podchodząc bliżej. - Jak mogę ci pomóc, pani?
- Nie trzeba, usiądź i czekaj, aż zawoła cię Kishi. Poradzę sobie. Zaraz skończę.
Westchnęłam, zmniejszając ogień. Odwróciłam się znowu do Hibikiego, zbliżając się do niego. Przytuliłam się do jego torsu, przymykając oczy. Potrzebowałam tego. Ciągle tylko zatracałam się w myślach o młodzieńcu, gdzie on pójdzie... Nie chciałam pozostawić go przecież w domu dziecka. Potrzebował miłości rodzinnej, a nie sztucznej. Wiedziałam, że przy nas jej zazna.
- Hibiki... Co zrobimy z Kishim...? Martwię się o niego tak bardzo. Nie chcę go oddawać. Chciałabym, aby wrócił z nami. Tylko... Czy to możliwe? - szepnęłam.
Tylko jak pomyślałam o młodym chłopcu, w głowie pojawiło mi się, że... Mógłby być naprawdę szczęśliwy. Jego piękne blond włoski, blada skóra... Do tego hipnotyzujące zielone oczy. Miał lekką budowę ciała, dodatkowo czuć było od niego, że chce być dobry. To było dla mnie bardzo ważne. Wiedziałam, że w Kami no Jigen by sobie poradził. Jednak... Czy ja mogę go tam zabrać? Czy to nie jest zakazane...? Będę musiała się dowiedzieć. I to jak najszybciej. Nie pozwolę, aby ktokolwiek go zranił. Zamieszka z nami w świątyni. Tam, będzie na pewno bezpieczny. Tam, będzie miał dom.

Tam... Będzie miał rodzinę, jaka go pokocha.

<Hibikiś? ^^>
Ilość słów: 331

Podliczenie Bóstw 22.01

Desiderius ( 2 opowiadania w tym eventowe) - 700 wierzących + ranga wyżej
Kurushimi ( 1 opowiadanie) - 200 wierzących
Akane ( 1 opowiadanie) - 50 wierzących
Erdin ( 2 opowiadania w tym 2 questy ) - 1150 wierzących
Asami ( 2 opowiadania) - 250 wierzących
Natsumi ( 1 opowiadanie) - 50 wierzących
Tarou ( 1 opowiadanie) - 100 wierzących
Aorine ( 1 opowiadanie) - 250 wierzących

Duncan, Aki, Higeki , Narfi i Muir są pilnie proszeni o napisanie opowiadań ;-;
Z czego Aki i Narfi nie mają nawet 1 opowiadania.
Pilnie proszę o dodanie czegokolwiek, gdyż w innym wypadku przy następnym podliczeniu zostaną usunięci z list aktywnych osób, a ich postacie zniknął z zakładek.

~Yuki aka Shin

Podliczenie Chowańców 22.01

Mikleo ( 2 opowiadania) - 300 PD
Shigeru ( 1 opowiadanie eventowe) - 2400 PD +  ranga wyżej xvx
Aurora ( 1 opowiadanie) - 250 PD
Erya ( 1 opowiadanie) - 250 PD
Yuudai ( 1 opowiadanie) - 150 PD
Makoto ( 4 opowiadania w tym eventowe) - 800 PD + ranga wyżej
Nexaron ( 7 opowiadań) - 600 PD
Phoenix ( 1 opowiadanie w tym 1 quest) - 450 PD
Sakura ( 1 opowiadanie) - 50 PD
Shinaru (1 opowiadanie) - 200 PD
Salma ( 2 opowiadania) - 300 PD
Nao ( 1 opowiadanie) - 50 PD
Hibiki ( 2 opowiadania) - 100 PD
Victoria ( 1 opowiadanie) - 200 PD

Kanako, Aurora, Azazel i Fjorgyn są niezwłocznie proszeni o napisanie opowiadań.
Aurora i Azazel nie mają pierwszego opowiadania.
Macie czas na napisanie jakiegokolwiek wątku do następnego podliczenia, gdyż w innym wypadku wasze postacie zniknął z boskiego wymiaru.

~Yuki aka Shin

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Od Hibiki'ego CD Asami "Dzienniki z życia ziemskiego"


Wszedłem do maleńkiej kuchni. Ściany w odcieniu waniliowy były nieco przybrudzone ale nadal utrzymane w niezłym stanie. Na prawo od wejścia znajdował się zlew oraz prawdopodobnie szafka z naczyniami. Bliżej okna ustawiono mikrofalę. Po lewej stronie dostrzegłem małą, białą lodówkę. Otwarcie jej było trochę trudne, ponieważ dawno nie używana przyssała się do drugiej strony. W jej wnętrzu rzeczywiście znalazłem jakąś puszkę, jednak termin jej przydatności skończył się rok temu…
- Hibiki?! Mógłbyś przyjść? - wybiegłem z kuchni by po ułamku sekundy znaleźć się w łazience
- Co jest?! - drżałem ze zdenerwowania ale gdy omiotłem pomieszczenie wzrokiem i nie dostrzegłem potencjalnego zagrożenia, nieco uspokoiłem rozedrgane serce.
- Kishi-chan prosi byś pomógł mu w kąpieli
- Oczywiście - przez moje usta przebiegł delikatny uśmiech. W duszy odetchnąłem z ulgą.
Zamknąłem drzwi za wychodząc Asami i odwróciłem się do chłopaka.
- Pomóc ci w zdjęcie ubrań? - spytałem
- N-ni-e…- Kishimura wprost trząsł się ze strachu
- Hej. Nic ci nie zrobię. Okey? - kucnąłem przed chłopakiem. Miał łzy w oczach.
Westchnął cicho. Miałem nadzieję, że do tego nie dojdzie. Uniosłem powoli i spokojnie ale Kishi-chan mimo to bardziej się w sobie skulił, jakby oczekują na cios. Otarłem jego wilgotne oczy dłonią. Biedny. Chwyciłem delikatnie jego twarz i skierowałem w moją stronę
- Nie masz się czego bać. Nie uderzę cię. Widzisz. Musisz się teraz wykąpać. Nic ci się nie stanie. Patrz - to rzekłszy zakasałem rękawy i zamoczyłem ręce aż po łokcie, w ciepłej wodzie - Pomóc ci?
Chłopak milczał ale powoli zdjął koszulkę, a raczej szmatę która tą funkcję spełniała. Miał wychudzone ciało o białej jak mleko barwie. Gdzie nie gdzie dało się zauważyć różnokolorowe plamy. Siniaki i zadrapania, pokrywały większą część jego ciała.
Kishi-chan zdjął spodnie pozostając jedynie w bokserkach. Nogi wcale nie wyglądały lepiej.
Nie chcąc jeszcze bardziej go krępować, uniosłem jego wątłe ciało i pomogłem usiąść w wannie. Zaraz też podałem mu mydło oraz gąbkę, które leżała na szafce obok.
- Wyszoruj się porządnie a ja pójdę pomóc Asami. Jak skończysz to mnie zawołaj. - To mówiąc wyszedłem z parnej łazienki i ruszyłem ratować damę z opresji jaką są zakupy oraz ugotowanie obiadu.

<Tak właściwie to jak wygląda i ile lat ma nasz podopiecznych...?>

344 słowa