piątek, 27 lipca 2018

Chowaniec Inugami - Makoto


Imię: Makoto
Przezwisko: Brak
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Inugami
Moc: Na czas walki Makoto potrafi zmienić się w olbrzymiego, czarnego psa. Staje się wtedy nieporównywalnie silniejszy i sprawniejszy, i niewiele jest w stanie go zatrzymać. Mężczyzna mógłby walczyć wyłącznie mieczem, ale robi to bardzo rzadko - preferuje po prostu zmienić się w groźną bestię i rozprawić się z przeciwnikiem jak najszybciej. Im bardziej wściekły jest mężczyzna, tym szybsza jest regeneracja jego ran i tym bardziej zabójcze stają się jego ataki i ugryzienia.
Liczba PD: 2850 ( Praktykujący )


Makoto jest w gorącej wodzie kąpany i na pewno najpierw robi, a potem dopiero myśli. Łatwo się domyślić, że takie podejście często wpędza go w kłopoty. 
Mężczyzna jest z natury pogodny i raczej bezkonfliktowy, a do innych stara się podchodzić bez żadnych uprzedzeń. Wesoły charakter szybko zjednuje mu ludzi, a nieodparta chęć działania sprawia, że go zapamiętują. Jest bardzo otwarty w okazywaniu swoich uczuć, więc każdy bardzo szybko się dowie, na czym stoi.
Dla przyjaciół zrobi wszystko - pocieszy, wyciągnie za uszy z tarapatów i zemści się na ich wrogach tak, że popamiętają go na długo. 
Akumy darzy zapiekłą nienawiścią i żadnej nie przepuści. Pojawienie się demona na horyzoncie to dla niego jasny sygnał do ataku i Makoto zapomina o wszystkim innym, a już na pewno nie analizuje sytuacji i nie patrzy, czy ma w ogóle jakieś szanse. Na szczęście Najwyższy postanowił zrekompensować tę wadę Makoto dając mu moc przemiany w bestię, której nie da się tak łatwo pokonać.

Włosy: Długie, czarne włosy zdecydowanie dominują w jego wyglądzie i sprawiają, że można go rozpoznać z daleka. Makoto nosi je prawie zawsze rozpuszczone, ale o dziwo właściwie nigdy się nie plączą.
Twarz: Ma szczerą i pogodną twarz, na której zawsze gości uśmiech - nawet wtedy, kiedy śpi, ale o tym, że Makoto uśmiecha się przez sen nie wie nikt.
Postura: Jest wysoki i smukły. Idzie zawsze trochę za szybko i trudno za nim nadążyć.
Inne: Na co dzień starannie chowa swoje uszy i ogon - jest nie do odróżnienia od zwykłego człowieka.
Głos: Kimura Seiji

Bóstwo: Brak
Relacje:
Przyjaciele: Na razie brak. Ale potencjalnie - wszyscy.
Wrogowie: Chyba brak
Druga połówka: Brak


Uwielbia zwierzęta - wszystkie bez wyjątku.
Ma dryg do zajmowania się dziećmi, a te same idą mu na ręce. Makoto sądzi, że w swoim ziemskim życiu musiał mieć liczne rodzeństwo, ale nie jest tego pewien.
Kiedy jest ranny lub przemęczony, zaczyna tracić kontrolę nad swoim wyglądem. Pojawiają się jego uszy i ogon, a gdy rany i zmęczenie naprawdę dają mu się we znaki, Makoto przybiera postać dziecka z uszkami i ogonem. Gdy jego życie jest zagrożone, zmienia się w małe, czarne szczenię. Mężczyzna uważa, że to jakiś rodzaj mechanizmu obronnego, który sprawia, że łatwiej mu uzyskać pomoc od osób postronnych - w końcu kto nie pomógłby dziecku lub nie przygarnął szczeniaczka, prawda?
Potrafi rozpoznać innych po zapachu, ale się do tego nie przyznaje.
Jego ulubione sporty to te, do których potrzebna jest piłka.
Umie pływać, ale niespecjalnie to lubi.
Makoto z jednej strony chciałby mieć jakieś bóstwo, ale z drugiej nieco się tego boi. Wie, że byłby bardzo wiernym i oddanym chowańcem, który za swoim panem skoczyłby w ogień. Problem pojawiłby się, gdyby jego pan okazał się niegodny tego oddania...
Operator: you.make.me.laugh.silly.boy@gmail.com

Od Nexaron'a CD Mauvais "Noc, księżyc i gwiazdy"


Czy skończy jako kolacja? Taka możliwość naprawdę istniała, bo Nex, mimo iż "z powołania" miał niby bronić bóstwa od krzywdy, jakoś nigdy nie czuł się przekonany. Miał wrażenie, że ktoś próbował mu "coś sprzedać", ale gdy tylko zaczynałeś pytać, to robił uniki, a każdy kolejny był coraz głupszy. Dlatego właśnie był wolnym strzelcem i jakoś nie miał ochoty dobrowolnie zostać czyimś niewolnikiem w najbliższym czasie.
Nie pamiętał praktycznie nic ze swego poprzedniego życia, ale inaczej miała się sprawa wiedzy, czy pewnych umiejętności. Gdy doda się do tego fakt, że odrodził się jako wilk i to wielki jak chole** to mieszkanie w lesie nie było żadnym wyzwaniem. Jak miał ochotę, to schodził do miasta i korzystał z zalet cywilizacji. Na co dzień jednak wystarczyło mu upolowanie łani lub innego zwierza w lesie.
Dzisiaj zaś trafiło mu się spotkanie, z której istotę jeszcze nie miał w swym jadłospisie. Miał jednak pewność, że w przeciwieństwie do demonów ta dziewczynka, którą miał przed sobą po tym, jak ją zabije, nie rozpłynie się jak mgła. Pozostanie po niej ciało, które będzie mógł zjeść. 
Pozostawało więc tylko pytanie, czy warta była zachodu i wypowiedzenia poniekąd wojny bogom. Ważne jest tutaj słowo "poniekąd", bo nos Nexaron'a mówił mu, że w okolicy nie było żadnych świadków tego, co miało nastąpić. Zarazem biorąc pod uwagę to jak różne moce, potrafił posiadać chowańce nie mógł wykluczyć możliwości, iż wypłynie to prędzej, czy później na światło dzienne. Sama jednak o tym myśl jakoś nie przerażała wilka. Bogowie byli strasznymi mięczakami i może dlatego wierzył, że w najgorszym wypadku będzie w stanie zawsze uciec.
Co się jednak tyczyło samej kolacji to.... Cóż... Nie ważne jak na to spojrzeć nie można byłoby jej nazwać apetycznej, bo, mimo iż Nex był teraz wilkiem, to wolał mięso od kości, a w dzieciach też nie gustował. Jedyne to przemawiało w "obronie" Mau to słodka woń, jaką roztaczała wokół siebie. Wiecie, po czym jeden drapieżnik rozpoznaje drugiego? Po strachu, a dokładniej rzecz ujmując po jego braku. Dziewczyna zaś na sam jego widok się spięła i na moment wstrzymała oddech, jej źrenice się rozszerzyły i niemal mógł usłyszeć, jak serce zaczęło jej bić jak dzwon. W tej kwestii młoda bogini świetnie wpisywała się w archetyp ofiary i aż szkoda byłoby to tak po prostu zostawić.
Dlatego po chwili zastanowienia, która bez wątpienia trwała dla niej wieczność powoli ruszył w jej kierunku. Ostrożnie stawiając swe łapy, zbliżał się do niej, nie spuszczając z niej wzroku i gardłowo powarkując. Nie zapomniał również o tym, aby pokazać swoje ząbki, którymi mógł ją rozerwać na strzępy.

424 słowa

Boska broń - Fjorgyn


Imię: Fjorgyn
Przezwisko: Isete
Płeć: Mężczyzna
Broń: Brak (Aczkolwiek zawsze przybiera wygląd broni palnej)
Liczba PD: 150 ( Nowicjusz )
Gdy jest w pobliżu, można odnieść wrażenie, iż nagle zrobiło się o wiele chłodniej. Zimny, niejednokrotnie nazbyt oficjalny i gotowy wytknąć każdemu najmniejszy błąd. Istny perfekcjonista, uważający siebie za byt pozbawiony nieprawidłowości, a przynajmniej taki wydaje się z pozoru. Fjorgyn to zamknięty w sobie introwertyk, w szczególności niemogący znieść zatłoczonych miejsc. Jest nieufny, choć trafniejszym słowem, którego sam nigdy by nie użył, będzie strachliwy. Po prostu obcy wzbudzają w nim obawę i traktuje ich, jako potencjalne niebezpieczeństwo. Z tego tytułu zawsze nosi przy pasku broń (SW1911TA E-SERIES kalibru 45).
To on ustala warunki swoich kontraktów i fakt ten, nie podlega żadnej dyskusji. Jednakże, gdy dojdzie już do przypieczętowania umowy, wykazuje się bezwzględną wiernością i posłuszeństwem a także honorem. Wyjątek jest jeden. Mianowicie, gdy pan jego złamie jedną z zasad, bez wahania zerwie łączącą ich więź. Przestrzega, bowiem kodeksu honoru i stawia go zawsze, ponad wszelkie inne idee. Mężczyzna nigdy nie dobije bezbronnego przeciwnika, a nawet możliwe, że udzieli mu pomocy. Zmuszenie go do innego czynu, może skończyć się tragicznie. Gdyż traktuje to, jak splugawienie jego osoby, oraz dumy.  Mimo, nie można mu odmówić wręcz bezwzględności. Potrafi okazać komuś troskę i ciepło. Bez wahania obroni istotę słabszą, lub wyciągnie rękę do kogoś, kto niezwłocznie potrzebuje pomocy, gdyż tak nakazują jego przekonania.
Nocami dręczą go koszmary, to, o czym nikomu nie mówi, przelewa na stronnice dzienników oraz malunków. Nielubi jednak pokazywać swej twórczości, wrażliwość jest słabością, a słabość upokorzeniem.  Ta zasada na szczęście w nieszczęściu, tyczy się jedynie jego i nie krytykuje innych za chwile niemocy. Chyba, że zdarzają się ,,zbyt często’’.

Włosy: Posiada śnieżnobiałe, średnio długie falowane loki, które zwykle pozostawia rozpuszczone.
Twarz: Delikatna, blada nieznacznie zaróżowiona cera, oraz wąskie sine usta, perfekcyjnie komponują się z pozbawionym wyrazu ,,ślepym’’ spojrzeniem, któremu nie brakuje naturalnego chłodu. Bezbarwne tęczówki tylko nieznacznie odznaczają się od białek, co wielu może uznać za wręcz niesmaczne.
Postura: Nie jest wysoki, jak na mężczyznę, mierzy około 176 centymetrów wzrostu. Zawsze był drobnej budowy, aczkolwiek nie można go nazwać słabym
Głos: Hollywood Undead (Danny)

Bóstwo: Brak
Relacje:
Przyjaciele: Brak
Wrogowie: Możliwe, iż jakiś posiada, nie interesuje go to
Druga połówka: Brak (Możliwe, że nikt nie może go znieść na dłuższą metęXD)

Posiadał w przeszłości kontrakt z kilkoma bóstwami.
Od lat nie posiada ,,pana’’
Przepada za zwierzętami oraz sztuką
Na plecach ma nordyckie runy ochronne

Operator:  GG:59306757|Discord: Nanna matka boska#6018|Email: nannanatushi@gmail.com


czwartek, 26 lipca 2018

Od Mauvais CD Nexaron'a "Noc, księżyc i gwiazdy"


Z perspektywy przeciętnego człowieka chodzenie po górach wydaje się być niebezpiecznym zajęciem. A co by było, gdyby ktoś mu opowiedział o wspinaczkach w czasie ciemnej nocy, podczas której jedynym źródłem światła jest księżyc. Właśnie tutaj mamy taki przypadek. Do tego ta osoba wybrała dosyć niekorzystny czas na spacery po kamieniach. Mimo, że zima nie była znowu aż tak niedawno, to nadal można zauważyć jej obecność, zwłaszcza w górach. Ale to zdaje się nie przeszkadzać panience, która wysokogórskie obserwacje nocnego nieba traktuje jako codzienną rozrywkę, a zarazem przyjemność. Już dawno przestała zwracać uwagi na warunki panujące dookoła. Ubóstwiała noce i tylko to się dla niej liczyło. 
W tym momencie ta dziewczyna pokonywała po raz setny tę samą trasę, ale jednak codzienne czuła to samo podekscytowanie na samą myśl ponownego zobaczenia tego samego w trochę innej odsłonie. Przecież nocne niebo codziennie się zmienia, chociażby minimalnie, nieprawdaż? 
Mauvais dotarła do pewnego lasu na jednym ze zboczy góry, na którą się wdrapywała. Już przyzwyczajona do wszędzie panującego mroku nie miała problemu z wymijaniem wyrastających korzeni czy pojedynczych skał, które przypadkowo znalazły się na jej drodze. Sprawiała wrażenie kogoś, kto na pamięć zna drogę do jakiegoś punktu czy zna historię pewnego człowieka słowo w słowo. Nie odbiegało to zbytnio od prawdy, bowiem Mauvais szła tędy tyle razy, że zbudzona w środku nocy mogłaby całkowicie z głowy wyrecytować dokładną ścieżkę do najlepszego stanowiska, z którego można oglądać gwiazdy. 
Lecz nagle przystanęła wpół kroku. Poczuła się... obserwowana. Niezbyt podobało jej się to uczucie, zwłaszcza, że inni bardzo często po prostu jej nie zauważali. To jej stuprocentowo pasowało, ponieważ za żadne skarby nie chciała się znaleźć w centrum uwagi. Chcąc odnaleźć tego, kto ją obserwuje, rozglądnęła się gwałtownie wokół siebie. Jasny księżyc ułatwiał to zadanie, bo po chwili jej wzrok zawiesił się na jasnych, wilczych ślepiach. Przez chwilę Patronka stała jak sparaliżowana, ślepo wpatrując się w te oczy. Czy to prawda, że drapieżniki wyczuwają czyjś strach czy panikę? Zresztą, teraz to i tak bez znaczenia. Czy Patronce przyjdzie skończyć jako kolacja dla wilka? Ona sama miała nadzieję, że nie. Chciała jeszcze w tym swoim życiu coś produktywnego czy wartościowego zrobić, bo raczej jej dotychczasowych zajęć nie można określić mianem "wartościowych".

362 słowa

Od Desideriusa "Jak nie stracić głowy"

Desiderius'e, proszę, wesprzyj mojego brata. Oboje bardzo przeżyliśmy śmierć rodziców, nie mam już sił go pocieszać, a on na dodatek zamknął się w sobie. Proszę, zrób coś. Nie chce, by coś sobie zrobił.

Odwiedził ludzki świat. Chociaż większość ludzi wiodła za nim wzrokiem z powodu jego innego ubioru, który zapewne przypominał im strój magika, szedł przez chodnik z szeroką miną, wpatrzony w niewidzialny punkt przed sobą. Niekiedy bawiły go miny przechodniów, a tym bardziej dzieci, które na jego widok wyciągały palce w jego kierunku, chcąc, by wyczarował im królika. Przeszedł obok popularnej cukierni, w której, pomimo starań pracowników, kolejka sięgała aż do samych drzwi. Zajrzał na chwilę do środka przez szybę i wpatrzył się w słodkości, które leżały w szklanej szafce. Ciasta, babeczki, bezy, ciasteczka i inne wymyślone desery były takie piękne, że miał ochotę wstąpić do środka, ale z tego zrezygnował. Miał na głowie ważne zadanie: dwa dni temu pomodlił się do niego młody mężczyzna, prosząc o pomoc dla swojego czternastoletniego braciszka, który zamknął się w sobie i nie chciał wychodzić z pokoju, ponieważ trzy dni wcześniej dowiedzieli się o śmierci swoich rodziców, którzy mieli wypadek samochody. Chociaż walczyli o życie, nie dało ich się odratować. Strata najbliższych to poważna sprawa i gdyby nie to, że wrócił do świątyni bardzo późno, zapewne załatwiłby tę sprawę jeszcze wczoraj. Odsunął się od szyby i kontynuował drogę. Gdy znalazł się naprzeciwko bloku, który był jego celem, wmieszał się w tłum czekający na zielone światło, umożliwiające przejście na drugą stronę. Gdy kolor się zmienił, ruszył z innymi na pasy, a następnie wszedł do bloku.
Stanął przed chłopcem, który leżał na łóżku i miał zaczerwienione oczy. Nachylił się nad nim, by spojrzeć w jego brązowe oczy i chociaż człowiek go nie widział, wyglądało to, jakby patrzyli sobie w oczy.
- Wstań i pójdź do swego brata. Wypłacz mu się na ramieniu i odezwij - użył swej mocy, "pchnął" rozkaz w jego myśli. Chłopiec zamknął oczy i złapał się za głowę, czując dwu sekundowy ból w skroniach, a następnie wstał i wyszedł z pokoju. Desiderius ruszył za nim, obserwował, jak rzuca się na szyje brata i zaczyna płakać. - Niech ta tragedia was do siebie zbliży - dodał bardziej do siebie, a następnie zniknął z bloku.
Przechadzał się po mieście, zaglądając do każdej cukierni. Miał ogromną ochotę na coś słodkiego, a najbardziej to na dużą szklankę ciemnego kakao. Jego przemyślenia przerwała ciemna postać, stojąca tuż za nim, gdy przechodził właśnie przez boisko do gry w kosza. Automatycznie się odwrócił, wyciągając z kieszeni szary długopis, odskakując do tyłu, nim Akuma zdążyła do zranić. Wcisnął przycisk na pisaku, po czym zmienił się on w długą czarną Kosę z trzema ostrzami. Zamachnął się nią w kierunku wroga, ale ten nagle się rozpłynął. Przez chwilę stał w miejscu, rozglądając się w poszukiwaniu wroga, aż przed nim pojawiły się dwie Akumy. Wydały z siebie dźwięk podobny do wycia, a po chwili pojawiały się kolejne. Ich grupa nie była liczna. Zgiął nieco kolana i skierował w ich stronę broń. Gdy ruszyli na niego, on zaczął wirować z Kosą, tnąc wszystko, co znajdowało się obok niego. Czuł, jak trafia w niektóre osobniki, a reszta nawet się do niego nie zbliżyła. Gdy widział, że demony czekają na jego ruch, zarzucił broń na ramię i czekał. Słyszał, jak za nimi toczy się walka, ale nie widział, kto w niej uczestniczył. Chowaniec? Broń? Czy może inny bóg? Ewentualnie mogli walczyć sami ze sobą o jakąś ofiarę.
Walka była kontynuowana. Uniki, ciosy, cięcia. Desederius obecnie nie miał za sobie żadnych ran, a połowa wrogów została zniszczona. Ponownie zaczął kręcić się wokół własnej osi, gdy został otoczony przez Akumy, natykając na jakąś przeszkodę, która zatrzymała go wraz z brzękiem metalu. Spojrzał na osobę, trzymającą w rękach miecz, ale nim zdążył uważniej jej się przyglądnąć, kontynuowali walkę, jednocześnie ignorując swoje obecności, a jednocześnie współpracując, kiedy jedna z Akum miała zamiar atakować od tyłu i była niszczona przez drugiego wojownika. Została ostatnia. Cyferka zamachnął się szybko Kosą, która przecięła w pół wroga, przypominającego zmutowanego wilkołaka. Gdy ten się rozpłynął, okazało się, że broń była blisko szyi nieznajomego, który także walczył z demonami. Popatrzył wpierw na Kosę, potem na jego właściciela, a Desi powoli zabrał broń spod jego krtani i przywrócił jej pierwotny stan - czyli w jego rękach pojawił się z powrotem długopis.
- Przepraszam, rozkręciłem się - powiedział z lekkim uśmiechem, chowając pisak do kieszeni.

<Higeki?>
Nie obrażę się, jeżeli ktoś jeszcze postanowi odpowiedzieć ^^


słów: 727

Od Nexaron'a DO Mauvais "Noc, księżyc i gwiazdy"

Noc, księżyc i gwiazdy. Tak w wielkim skrócie można było opisać obecnie panującą sytuację. Naturalnie jednak takie opis niewiele co daje, więc pozwolę sobie powiedzieć na ten temat trochę więcej. Zacznijmy od tego, że obecnie panowała wiosna, więc po ziemie noce jeszcze były mroźne i wychodzenie lekko ubranym w najlepszym wypadku kończyło się na gęsiej skórce i dreszczach przy podmuchach wiatru. Wiatr zaś lubił sobie powiać, bo przecież wszystko miało miejsce w górach, a dokładnie rzecz biorąc na jednym z zalesionych zboczy, co tylko potęgowało panujący dookoła mrok. Nie każdy miałby odwagę wybrać się w takie miejsce na spacer i bardzo słusznie, ale jednocześnie byli też tacy, którym to wcale nie przeszkadzało, bo byli naturalnymi mieszkańcami tego miejsca.
Wilki byłby oczywiście jednymi z nich, ale tego konkretnie nie można było po prostu w taki sposób zaszufladkować, ponieważ rozmiarem nie przypominał typowych przedstawicieli tej rasy. Ciężko zarazem opisać w prosty i poważny sposób jego rozmiar, więc ograniczmy się do stwierdzenia, że spokojnie były w stanie wozić człowieka na swym grzbiecie i nie odczuwać jego ciężaru, a gdybyś miał to szczęście i przycisnąłby cię łapą do ziemi, to złapanie oddechu byłoby nie lada wyzwaniem. Dodajmy do tego mrok, błyskające w ciemnościach sporadycznie oczy i kły większe niż twoje palce, a mamy stworzenie niczym z koszmaru. Takie to właśnie stworzenie wędrowało teraz przez las, zwinnie przemykając pomiędzy drzewami i krzakami, wywołując przy tym niespodziewanie mało hałasu, gdy pamiętało się o jego gabarytach. Nie zdawało się jednak krążyć bez celu, a raczej zmierzać w jakimś kierunku. Może wyczuł coś nowego na swym terytorium i chciał się temu przyjrzeć. Może kolacja?

266 słów

środa, 25 lipca 2018

Bóg Świadomości - Desiderius



Imię: Desiderius
Przezwisko: Pan Cyferka, lub po prostu Cyferka, chociaż przyjmuje skróty swojego imienia, jak Desi, Deri, Dus, Derius itd.
Typ bóstwa: Bóg Świadomości
Płeć: Ta "Piękna" z antenką - facet
Dar: Dominacja umysłowa - umiejętność pozwalająca na wydawanie rozkazów ludziom. Polega ona na tym, że Desiderius mówi zadanie, które jest kierowane do umysłu człowieka, a on to zadanie wykonuje. Im człowiek jest inteligentniejszy, tym moc działa silniej.
Liczba wierzących: 3125 ( Mały kult bóstwa )

"Nie możesz być lwem, bądź lisem" - tym mottem kieruje się Cyferka. To typowe duże dziecko, bardzo inteligentne, które zawsze ma plan, nawet jeśli chodzi tylko o zwędzenie cukierka. Szczera do bólu osóbka, nie przejmująca się uczuciami i zdaniem drugiej osoby, co stawia go w świetle egoisty - może tak jest, Desi robi wszystko w taki sposób, by jemu było wygodniej. Zachowuje się w stosunku do drugiej osoby tak samo, jak ona zachowuje się w stosunku do niego, jednak zazwyczaj to miły i przyjazny gość, lubiący dobrą zabawę i głupie żarty. Lubi wymyślać coś głupio-logicznego, by rozśmieszać towarzyszy wokół. Jego uśmiech jest zaraźliwy, a większość osób uważa go za osobę godną zaufania, przez co często Cyferka jest skazany na męczące prywatne rozmowy, które rzadko go interesują. Jego głowa jest pełna dobrych rad, którymi nie chce się dzielić. Sądzi, że każdy odpowiada za siebie i powinien zadbać o swoją naukę. Potrafi postawić się na miejscu drugiej osoby, może ją zrozumieć, ale tego nie chce; nie chce zaprzątać sobie głowy smutnymi i zbędnymi rzeczami, ponieważ, chociaż tego nie widać, Desiderius jest osobą bardzo uczuciową i wrażliwą. Nie rażą go słowa innych na swój temat, bo dobrze wie, ile potrafi i co jest wart (można więc stwierdzić, że ma wysoką samoocenę), ale boli go to, do czego ludzie są zdolni i jakimi bezdusznymi osobami mogą się okazać. Dlatego stara się pomóc swoim wierzącym w pokonaniu wszelkich przeszkód, które niszczą ich od środka. Towarzyska osóbka, nie lubiąca pracy w grupie - należy do tych osób, które pracują indywidualnie i nie potrzebna mu jest żadna pomoc. Uparty osioł, zawsze wtrącający swoje pięć groszy i posiadający własne, odmienne zdanie. Często jego tok myślenia jest inny i praktycznie zawsze niezrozumiały dla osób postronnych - temu też bóg ten nie lubi tłumaczyć tego, co siedzi mu w głowie. Nienawidzi, gdy zadaje mu się zbyt wiele pytań, chociaż jest bardzo rozgadany i zdarza się, że jego buzia się nie zamyka, chociaż gadulstwo często narzuca innym.

Włosy: Burza żółtych kosmyków, niewiarygodnie puszystych i mięciutkich w dotyku układają się jak chcą, często wpadając mu na oko. Sięgają do połowy szyi i chowają jego uszy, chociaż czasem są zakładane za, by nie wpadały mu do ust. Przez jakiś czas golił tył głowy, aż stwierdził, że nie lubi, gdy go obwiewa. Gdy może, stara się przerzucać włosy na prawy bok.
Twarz: Trójkątny kształt, z małym spiczastym noskiem, blado kremowymi kreskami, tworzącymi usta w połączeniu z jego dużymi, złotymi oczami, które wręcz się iskrzą, okalane ciemnymi krótkimi rzęsami, tworzą specyficzną urodę, która nie wyróżnia się z tłumu, a mimo to większość ludzi twierdzi, że jest śliczny. Bynajmniej podoba się innym, póki nie dowiedzą się, że jego prawe oko zostało wydłubane. Nie ma tam nic, prócz czarnej pustki, dlatego nosi opaskę, często porównując się do pirata bez statku.
Postura: Dobrze rozbudowany z wyraźnymi mięśniami o średnim wzroście i odpowiedniej wadze mężczyzna, poruszający się pewnym krokiem, zawsze wyprostowany i spoglądający na wszystkich z góry. Jego plecy są ozdobione formą, którą może przyjąć, a na ramionach ma napisy w innym języku. Chociaż zna ich tłumaczenie, nigdy w życiu nikomu ich nie tłumaczył. Ma słabość do żółtego koloru, dlatego stara się go wmieszać, do swojego eleganckiego stroju, najczęściej wyposażonego w koszule, spodnie, oraz buty bez żadnego zapięcia oraz na niewysokim obcasie. Gdyby był kobietą, pewnie uwodziłby ludzi ruchem bioder. Jego najważniejszymi częściami garderoby, jest czarna muszka, oraz czarny wysoki i wąski kapelusik, bez których nigdzie się nie rusza.
Inne: Przypomina bogatego panicza, który patrzy na wszystkich z góry i wie wszystko najlepiej. Do tego wszystko gestykuluje, mówi płynnie i wyraźnie, bez jąkania i zastanawiania się. Czasem, gdy nałoży dłuższą koszulę, a wiatr powieje i machnie nią, niczym peleryną, w połączeniu z resztą eleganckiego stroju i, najważniejsze, melonika, wygląda jak czarodziej z baśni.

Chowaniec: Jest ich wiele, każdy jest cudowny, ale nie odnalazł tego jedynego.

Broń: Jak powyżej

Przyjaciele: Każdy przyjaciel, jest jego wrogiem, a każdy wróg, przyjacielem!
Wrogowie: To samo co wyżej
Druga połówka: Kocha i nienawidzi całego świata, dzięki czemu jest w idealnym związku.


Oko zostało mu wydłubane lata temu. Był wtedy niedoświadczonym bożkiem, który dopiero uczył się wszystkiego. Zapewne myślicie, że to walka z Akumami zabrała mu oko, ale historia jest inna: chciał potrenować walkę. Wybrał wtedy nieznaną mu kosę z podwójnym ostrzem. Chociaż przez chwilę wydawało mu się, że ma talent, jedno z brzytew wylądowało w jego oku. Pod wpływem impulsu zaczął się miotać z bólu, przez co oko zostało wydłubane. Mimo tej historii jego bronią jest duża czarna kosa o potrójnym ostrzu (jedno większy, drugie mniejsze nieco niżej, a trzecie jest umiejscowione po drugiej stronie).
Uwielbia kakao, można nim go przekupić. Nie cierpi za to kawy, jest dla niego zbyt gorzka, ewentualnie wypiłby cappuccino, ale kakao jest jego życiem.
Uwielbia żółty kolor, ale nie taki neonowy, tylko bardziej złotawy, który może porównać do zbóż. Prawdą jest, że Desi uwielbia przebywać na polu wśród zbóż, ponieważ nie tylko cudnie wyglądają, ale i ślicznie pachną. 
Ma słabość do bzu i piwonii, które jego zdaniem, pachną piękniej niż najsoczystsza róża.
Jego taktyka w walce polega na zebraniu jak największej liczby Akum w jedno miejsce, a następnie obracanie się razem ze swoją kosą, która rani wszystko, co jest wokół. Mimo wszystko taktyka ta jest bardzo ryzykowna, więc gdy nie czuje się na siłach, ucieka, póki Akumy się nie rozproszą, a następnie niszczy jedno po drugim.
Ma słabość do długich i gorących kąpieli. Jeśli chodzi o sprawy łazienkowe, przypomina kobietę: potrafi siedzieć w niej godzinę, nawet na samym układaniu włosów (pomińmy fakt, że to i tak nic nie daje).
Nie wyobraża sobie paradowania po mieście z wielką Kosą przyczepioną do pleców, dlatego została ona tak stworzona, że pierwotnie przypomina zwykły długopis.

Operator: Pandemonium.